Prawo, podatki i urzędy.

Krew, pot i słone łzy.

Liczba pytań: 45695

Liczba odpowiedzi: 230896

 
(3 odpowiedzi)
komentario Pytanie zadaje: komentario [16.08.09, 22:30]

Kiedy policja ma prawo wejść do domu i kogoś stamtąd zabrać?

Jak w temacie. Czy policjanci mają prawo siłą wtargnąć do domu kogoś, kto został pomówiony o próbę samobójstwa (mimo że od progu zapewnia, że nie ma takiego zamiaru)? Czy mogą taką osobę siłą i w kajdankach zabrać do szpitala jeżeli jest lekko nietrzeźwa (ale i tak zapewnia, że nie ma zamiaru się zabić, co z resztą po zorientowaniu się jakiego narobił bigosu potwierdza sam pomawiający)?

Pokaż odpowiedzi użytkownika (1)

Najlepsza odpowiedź
↑ ↓
(1 - 0)
100%
[17.08.09, 12:31]
Czyli można uznać, że interwencja policjantów od początku była bezprawna (wtargnięcie siłą do mieszkania, poprzez szarpnięcie uchylonych drzwi i wepchnięcie posądzanej osoby wgłąb, mimo natychmiastowych zapewnień, że nie zamierza się zabić)? Dodam, że posądzający przyszedł z policjantami, a nie był obecny w mieszkaniu. Osoba posądzona była lekko nietrzeźwa, ale trzeźwy był posądzający, czyli świadek całego zdarzenia. Czy to są argumenty, których można użyć np. w sądzie? Nawet inni policjanci, którzy rozmawiali tego samego dnia z osobą posądzoną stwierdzili, że tamci mocno przesadzili.
komentario   komentario
cytuj link zgłoś

Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Odpowiedzi
↑ ↓
(0 - 1)
0%
[17.08.09, 09:03]
Policja nie ma prawa wchodzić siłą do żadnej prywatnej własności bez nakazu lub uzasadnionej interwencji. Policja musi wytłumaczyć powody swojego działania i uzasadnienie prawne. Jeśli policjanci zawieźli go do szpitala, to na pewno nie dlatego żeby zrobić mu na złość - mieli sygnały które to spowodowało.
DrabikPany DrabikPany
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(1 - 0)
100%
[17.08.09, 12:31]
Czyli można uznać, że interwencja policjantów od początku była bezprawna (wtargnięcie siłą do mieszkania, poprzez szarpnięcie uchylonych drzwi i wepchnięcie posądzanej osoby wgłąb, mimo natychmiastowych zapewnień, że nie zamierza się zabić)? Dodam, że posądzający przyszedł z policjantami, a nie był obecny w mieszkaniu. Osoba posądzona była lekko nietrzeźwa, ale trzeźwy był posądzający, czyli świadek całego zdarzenia. Czy to są argumenty, których można użyć np. w sądzie? Nawet inni policjanci, którzy rozmawiali tego samego dnia z osobą posądzoną stwierdzili, że tamci mocno przesadzili.
komentario   komentario
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(1 - 0)
100%
[16.06.10, 22:35]
POLICJANCI Z DNIA DZISIEJSZEGO TO UCZNIOWIE MILICJANTÓW SPRZED 20 LAT A W 70 % TO SYNOWIE I WNUKOWIE MILICJANTÓW WIEC O CZYM MOWA?
gość gość
cytuj link zgłoś
Dodaj odpowiedź
 > Zaloguj się
Dodaj słowa kluczowe i zdjęcia
Odpowiedzi udzielają internauci, nie są one wypowiedziami ekspertów serwisu PrawoSOS.pl.