Prawo, podatki i urzędy.

Krew, pot i słone łzy.

Liczba pytań: 46533

Liczba odpowiedzi: 236608

(24 odpowiedzi)
gość Pytanie zadaje: gość [27.11.09, 15:45]

Wtargnięcie na teren prywatny

Jak wygląda nasze prawo pod względem wtargnięciem na teren prywatny? Kupiłem pewien teren, przez któryś kiedyś przebiegała tzw "droga na skróty". Ja nie mogę pozwolić sobie na takie chodzenie. Ludzie się oburzają się powiedzieli że i tak będą chodzić. Co mogę zrobić jak osoby chodzą sobie dobrowolnie po mojej posiadłości? Mam psa wilczura, ale go nie spuszczam.

Najlepsza odpowiedź
↑ ↓
(35 - 11)
76%
[27.11.09, 17:19]
I słusznie, jeśli pies kogoś pogryzie, nawet osobę, która bezprawnie wtargnęła na Twoją posesję, będziesz miał nieprzyjemności. Po pierwsze, o ile to możliwe, postaw płot. Po drugie, bez względu na fakt istnienia, bądź nie, płotu w widocznym miejscu postaw tabliczki ostrzegawcze (dokładnie takie jak powyżej). Przy każdorazowym wykrytym wtargnięciu wzywaj policję. Jak się będą za każdym razem musieli tłumaczyć, to stwierdzą, że gra jest niewarta świeczki.
Sameera   Sameera
cytuj link zgłoś

Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Odpowiedzi
↑ ↓
(35 - 11)
76%
[27.11.09, 17:19]
I słusznie, jeśli pies kogoś pogryzie, nawet osobę, która bezprawnie wtargnęła na Twoją posesję, będziesz miał nieprzyjemności. Po pierwsze, o ile to możliwe, postaw płot. Po drugie, bez względu na fakt istnienia, bądź nie, płotu w widocznym miejscu postaw tabliczki ostrzegawcze (dokładnie takie jak powyżej). Przy każdorazowym wykrytym wtargnięciu wzywaj policję. Jak się będą za każdym razem musieli tłumaczyć, to stwierdzą, że gra jest niewarta świeczki.
Sameera   Sameera
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(7 - 4)
64%
[28.11.09, 11:51]
do tego potem możesz założyć tambliczkę ostrzegawcza typu "zły pies" i wtedy spuścić psa co spowoduje raczej postrach
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(32 - 6)
84%
[28.11.09, 13:19]
Strzelaj z wiatrówki w dupsko leniwej hołocie!
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(8 - 4)
67%
[28.11.09, 13:36]
Najlepsze ogrodzenie tu zaufanie. Jak łażą po twojej posesji to Cię nie szanują. Na początek proponowałbym persfazje, i kilka dołków pod pretekstem sadzenia drzewek, by pies w przyszłości miał gdzie sikać. Możesz też na własnej posesji przechowywać "różności". Np. kawałki drutu kolczastego, czy w ogóle drutu. Kilka kupek gruzu na ścieżce do omijania "po zasiekach oczywiście.To tylko zniechęca ale jak "goście" upaprzą się w błocie to będzie ich mniej. Można to zrobić tanim kosztem. Jednak ogrodzenie jest naj lepszym rozwiązaniem, nawet nie wysokie. Siatkę ogrodzeniową można stawiać bez zezwolenia. By obniżwć koszty wystarczy ją postawić z jednej strony posesji, "a nawet po środku" by musieli ją obchodzić do okoła. A jeśli już chodzi o tabliczki typu "zły pies" osobiście proponował bym "NIE DRAŻNIĆ ZWIERZĄT" z podpisem "MINISTER OCHRONY ŚRODOWISKA".
gośću gośću
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(16 - 6)
73%
[28.11.09, 14:22]
Wykop kilka dołów w dołach daj kilka pali ostro zakończonych tak zwany wilczy dół do tego zamaskuj to wszystko gałęziami. Kilka osób w to wpadnie reszta nie będzie już chodzi.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(15 - 3)
83%
[28.11.09, 14:58]
Dużo osób tak skraca drogę? Może warto się zastanowić, jak z tego skorzystać? Zrób ładne przejście przez posesję, postaw ławki i sprzedawaj piwo :-)
Gucio Gucio
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(6 - 2)
75%
[28.11.09, 16:15]
Postaw bramkę i pobieraj opłatę za przejście. Możesz nawet wydrukować bilety miesięczne czy abonament roczny. Biznes jest biznes. Albo dobrze zarobisz i sam jeszcze będziesz prosił żeby chodzili przez twoją działkę albo skończy się twój problem. Wilk syty i owca pójdzie dalej tylko może inną drogą.
kolo kolo
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(24 - 1)
96%
[28.11.09, 18:27]
Ja miałem taką samą sytuacje, kupiłem działke z małym sadem która była nieużytkiem i "skrótem" do okolicznej szkoły. Póki sie budowałem to mi nie przeszkadzało, ale jak juz zamieszkałem wkurzało mnie że jacy ludzie mi łażą po MOIM terenie, zwłaszcza w zimie po 17 gdy jest już ciemno. Na wszystkie uwagi odpowiedź była jedna: "nie bede z****ł dodatkowe 500 metrów jak tu jest skrót". Kupiłem ogrodzenie z siatką (na lepsze mnie nie było stać) to przecieli i chodzili dalej, kupiłem lepsze to chodzili górą, kupiłem psa... a nie czekajcie to juz był koniec moich problemów. Tabliczka, doberman bez łańcucha i kagańca i mam spokój, najpierw były problemy bo jednemu chłopaczkowi prawie nogę odgryzł bo zignorował tabliczkę a piesek był akurat poza zasiegiem jego wzroku (przez 3 sekundy, potem sie pojawił :-) ale to nawet lepiej bo sie dzieki temu nauczyli w końcu chodzić dłuższą ale gwarantującą przeżycie drogą. Policja? Nic nie mogą mi zrobić - teren jest MÓJ, jest tabliczka więc od strony prawnej jestem w 100% zabezpieczony. POLECAM!
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(4 - 2)
67%
[29.11.09, 11:58]
Przestępstwo naruszenia miru domowego jest określone w art. 193 kodeksu karnego. Przewiduje on, że „Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.” Przepis ten jednoznacznie przewiduje, że teren musi być ogrodzony. Zatem wkroczenie na cudzy teren, który w żaden sposób nie był ogrodzony nie stanowi przestępstwa. Właściciel nie ma obowiązku grodzenia terenu lub też stawiania tabliczek „teren prywatny”, jednak brak ogrodzenia powoduje, że właściciel nie może powoływać się na art. 193 kk w przypadku wtargnięcia innej osoby. Zawsze właściciel odpowiada za własne zwierzęta. Nie ma znaczenia teren na którym dojdzie do pogryzienia.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(3 - 2)
60%
[29.11.09, 13:08]
Psa możesz spuszczać, ale tylko na ogrodzonym terenie. Musisz też w widocznych miejscach założyć tabliczki ostrzegawcze - wtedy delikwent wchodzi na własne ryzyko.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(3 - 4)
43%
[29.11.09, 17:45]
kup broń i pozabija leniwych drani.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(1 - 0)
100%
[29.11.09, 19:39]
Poczęstuj śmiałków zupą grzybową , będzie spokój, daje słowo .
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(0 - 4)
0%
[29.11.09, 19:39]
kolka w leb i po sprawie
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(1 - 1)
50%
[29.11.09, 20:12]
kilka lat temu był przypadek - kobieta strzeliła do kolesia, który na jej ogrodzonej posesji kradł kable ze stojącego tam słupa energetycznego. Policja zgarnęła oboje bo rabuś dostał niegroźnie w nogę. Niestety jakież było ogólne zdziwienie kiedy nie został ukarany za wtargnięcie na prywatny teren ani za kradzież mienia państwowego. Karę w zawiasach dostała jednak owa kobieta za postrzelenie "biednego rabusia", musiała mu jeszcze wypłacić odszkodowanie bo było to powództwo cywilne!!! Zanim więc zrobisz komuś coś ...bolesnego, zasięgnij porady, chociażby na posterunku policji.
lodowata lodowata
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(0 - 3)
0%
[29.11.09, 21:20]
Ja miałam podobnie, płocik, tabliczki, mini fosa wzdłuż płotu. Wszystko dewastowane przez jakiś czas. Policja wzywana kilkanaście razy, ale bez świadków itd. Dopiero biegające psy wystraszyły delikwentów - teren został opatrzony tabliczkami teren prywatny i uwaga zly pies.
kasia kasia
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(40 - 21)
66%
[29.11.09, 23:13]
Jakoś nie dziwi mnie, że ludzie chodzą skrótem, który pewnie używali przez kilkadziesiąt lat. I nic nie robią sobie z faktu, że nagle ktoś się pojawia i żąda, żeby tędy nie przechodzili. Mogę się założyć, że fakt przechodzenia tych ludzi w niczym ci nie przeszkadza, tylko po prostu zwykły zwierzęcy instynkt każe ci bronić swojego terenu, bo przecież jest Twój i sam go kupiłeś. Co oczywiście świadczy o tym, że nic nie odróżnia cię od zwierząt i daleko Ci do cywilizowanego człowieka. Z opisu mogę wywnioskować, że teren w niczym nie przypomina czyjegoś prywatnego terenu tylko jest zwykłym polem nie odróżniającym się od pozostałych terenów w koło. Możesz być pewien, że jeśli Twój teren będzie wyglądał na zasiedlony i może nawet nie mieć ogrodzenia, to nikt nie będzie przez niego przechodził. Wnioskuję też, że skoro sięgasz po środki prawne, to jesteś pieniaczem i już nie jedną potyczkę słowną okraszoną chamstwem z przypadkowymi przechodniami masz za sobą. Wiec, że ludzie będą robili na przekór gdy spotkają się z negatywną postawą. Proponuję po pierwsze zastanowić się, czy faktycznie robi Ci różnicę gdy ktoś przemknie przez Twój teren a jeśli tak, to czym prędzej ogrodź swój teren (coś na wzór obsikiwania przez psy swojego terenu). Ogrodzenie jest o tyle istotne, że jeśli coś się stanie na Twoim terenie (np. skręcenie kostki) to Ty jako właściciel będziesz odpowiadał.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(1 - 5)
17%
[29.11.09, 23:42]
Tylko szczelny płot i duże psy. Już drugi rok nie mogę doprosić się, by przyszli do mnie rzemieślnicy. Zawarłam umowę na wykonanie usługi, niestety pracownicy powiedzieli właścicielowi firmy, że za nic w świecie nie wejdą na moją posesję, bo boją się moich trzech ( z wyglądu tylko groźnych) psów. Elementem umowy było, że podczas robót psy będą pod kluczem. Kup leonbergery, a żaden nieproszony gość nie będzie Cię nawiedzał.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(0 - 0)
0%
[12.12.09, 02:06]
Witam, ja miałam wczoraj taki przypadek, że facet z "komisji TECHNICZNEJ"(bhp, czy cokolwiek) otworzył z impetem drzwi do mojego pokoju w akademiku, "zapukawszy" dwa razy (możnaby to pukanie uznać za próbę dewastacji). Było to przed południem, ja spałam a moja współlokatorka się ubierała-ale to nie powinno mieć znaczenia. Gość podniesionym głosem wygrażał mojej koleżance odzianej w rajstopy, że wyrzuci nas z akademika (komisja techniczna) za.... napis na drzwiach ( wszystkie drzwi i ściany w tym akademiku są pomazane). Czy dobrym pomysłem jest "postraszenie" sprawcy policją (konkretne), na wszelki wypadek, gdyby miał się nam znowu naprzykrzać? Czy to się wogóle w tym kraju opłaca? Czy mam wogóle do tego prawo, jeżeli wynajmuję pokój w akademiku (mam podpisaną umowę najmu). A może to nie było wtargnięcie tylko "kontrola"? W to ostatnie szczerze wątpię.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(0 - 0)
0%
[11.08.10, 17:44]
w akademikach to samo bydło, jakbyście nie chlali wódy, i nie brudzili to by nikt nie wtargnął, niczego łajzy nie szanujecie!
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(1 - 2)
33%
[15.07.11, 17:47]
Jakoś nie dziwi mnie, że ludzie chodzą skrótem, który pewnie używali przez kilkadziesiąt lat. I nic nie robią sobie z faktu, że nagle ktoś się pojawia i żąda, żeby tędy nie przechodzili. Mogę się założyć, że fakt przechodzenia tych ludzi w niczym ci nie przeszkadza, tylko po prostu zwykły zwierzęcy instynkt każe ci bronić swojego terenu, bo przecież jest Twój i sam go kupiłeś. Co oczywiście świadczy o tym, że nic nie odróżnia cię od zwierząt i daleko Ci do cywilizowanego człowieka. Z opisu mogę wywnioskować, że teren w niczym nie przypomina czyjegoś prywatnego terenu tylko jest zwykłym polem nie odróżniającym się od pozostałych terenów w koło. Możesz być pewien, że jeśli Twój teren będzie wyglądał na zasiedlony i może nawet nie mieć ogrodzenia, to nikt nie będzie przez niego przechodził. Wnioskuję też, że skoro sięgasz po środki prawne, to jesteś pieniaczem i już nie jedną potyczkę słowną okraszoną chamstwem z przypadkowymi przechodniami masz za sobą. Wiec, że ludzie będą robili na przekór gdy spotkają się z negatywną postawą. Proponuję po pierwsze zastanowić się, czy faktycznie robi Ci różnicę gdy ktoś przemknie przez Twój teren a jeśli tak, to czym prędzej ogrodź swój teren (coś na wzór obsikiwania przez psy swojego terenu). Ogrodzenie jest o tyle istotne, że jeśli coś się stanie na Twoim terenie (np. skręcenie kostki) to Ty jako właściciel będziesz odpowiadał. ciekawe jakbys się czuł jakby tobie ktoś przechodził. kupił jego mam prawo wymagać zeby nikt bez jego wiedzy nie przechodził. jak wyżej pisał miał tam sad wiec cos jednak tam jest. pomyśl opalasz sie z żona a ktoś obok ciebie robi sobie spacerki. trochę prywatności. a bydłem sa ci co nie rozumijeą ze nie cche zeby przechodzili. zwierzeta które nie rozumieja nie.
gość gość
cytuj link zgłoś
Dodaj odpowiedź
 > Zaloguj się
Dodaj słowa kluczowe i zdjęcia
Odpowiedzi udzielają internauci, nie są one wypowiedziami ekspertów serwisu PrawoSOS.pl.