Prawo, podatki i urzędy.

Krew, pot i słone łzy.

Liczba pytań: 46533

Liczba odpowiedzi: 236608

(36 odpowiedzi)
gość Pytanie zadaje: gość [18.06.10, 13:08]

Nieoddana książka w bibliotece - windykacja?

Wczoraj otrzymałam listownie pismo z firmy windykacyjnej w sprawie zapłaty kary za nieoddane książki. Książkę od razu odkupiłam i oddałam. Jest to sprawa stara, nie pamiętam z którego roku, ale uzyskałam informację w bibliotece że przesyłano do mnie upomnienie w 2006 roku. Sprawa ma więc przynajmniej 4 lata - jeśli nie więcej. Moje pytanie brzmi - czy mogę odmówić firmie windykacyjnej zapłaty ze względu na przedawnienie? Co wtedy? Chodzi o kwotę łącznie 650 zł, więc nie małą. Jak przypuszczam są w tym zawarte i koszty windykacyjne, i należność dla biblioteki. Jak mogę tą sprawę rozwiązać?

Najlepsza odpowiedź
↑ ↓
(17 - 5)
77%
[18.06.10, 19:12]
Kara za przetrzymanie książki nie jest świadczeniem okresowym, więc nie przedawnia się po 3 latach, tylko po 10.
Sameera   Sameera
cytuj link zgłoś

Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Odpowiedzi
↑ ↓
(1 - 3)
25%
[18.06.10, 15:24]
Możesz pismo napisać o przedawnieniu ale nie muszą tego akceptować, bo przedawnienie robi się sądownie.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(17 - 5)
77%
[18.06.10, 19:12]
Kara za przetrzymanie książki nie jest świadczeniem okresowym, więc nie przedawnia się po 3 latach, tylko po 10.
Sameera   Sameera
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(1 - 4)
20%
[21.06.10, 01:09]
Oddana książka byla wiec teoretycznie, mozesz napsiac pismo do biblioteki, ze wywiązalas się w taki sposób ze swoich swiadczen wobec nich i uwazasz upomnienie za bezzasadne. Niech sparwdza u siebie.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(3 - 1)
75%
[21.06.10, 09:00]
też tak miałam, ale zapłaciłam, książkę oddałam i mam spokój
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(3 - 6)
33%
[21.06.10, 09:38]
Tak ludzie płacą a nawet nie myślą czy to zasadne czy nie...a co tam.Po pierwsze czy ktoś przysłał Ci z biblioteki list informujący o możliwości sprzedaży długu? Nie? To rozmawiać możesz tylko z biblioteką. Windykacja niech spada na szczaw. Oddałaś książkę więc dogaduj się z biblioteką. Na pewno się uda. Może ze względu na oddanie książki uda ci się zmniejszyć kwotę. Jak nie jeśli dojdzie do sądu powołaj się na przedawnienie. Windykacji nic nie jesteś winna. Sądowego nakazu zapłaty nie mają więc szukają naiwnych na których mogą zarobić. Taki straszak na naiwnych.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(47 - 51)
48%
[21.06.10, 10:03]
i dobrze CI tak... po tą są kary bo ludzie przetrzymują książki. Później czekasz jak osioł na jedną książkę a tu nikt nie oddaje. obyś musiała wybulić te 650 zł może czegoś się nauczysz.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(11 - 8)
58%
[21.06.10, 10:20]
I DOBRZE, LUDZIE KRADNA KSIĄZKI WYPOZYCZJA, A NIE ODDAWAJA, A POTEM SIE PYTAJA KSIĄŻEK NIE MA
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(11 - 11)
50%
[21.06.10, 10:21]
NIE ODDANIE KSIĄŻKI TO JEST KRADZIEŻ DRODZY CZYTELNICY ZŁODZIEJE!
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(8 - 5)
62%
[21.06.10, 11:47]
gość
NIE ODDANIE KSIĄŻKI TO JEST KRADZIEŻ DRODZY CZYTELNICY ZŁODZIEJE!
jak już to nie kradzież tylko przywłaszczenie powierzonego mienia! Jak się nie znasz to się w ogóle nie wypowiadaj... Przecież nie weszła do biblioteki nie schowała książki pod kurtkę i nie wyszła...
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(3 - 1)
75%
[21.06.10, 11:50]
Miałam identyczną sytuację, odkupiłam książkę zapłaciłam karę w bibliotece zachowałam kwit i z głowy. Nie przejmuj się żadną firmą windykacyjną, to chwyt, żeby człowieka zmusić do zapłacenia kary, bo na zwykłe upomnienia z biblioteki ludzie tak natychmiastowo nie reagują jak na windykację :)
Agnieszka Agnieszka
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(4 - 0)
100%
[21.06.10, 15:34]
ja mam podobną sprawę, ale najgorsze że książki oddałem. Normalne, że jak nie podbije się obiegówki w bibliotece to nie wydadzą dyplomu. Studia skończyłem 10 lat temu, książki oddałem, obiegówka została podbita, a teraz przychodzi mi list od firmy windykacyjnej..Biblioteka się przeprowadzała więc mieli niezły bajzel przez pewien czas, chyba to TVN się zgłoszę.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(5 - 1)
83%
[21.06.10, 15:43]
Mam podobny problem, tyle tylko, że ja tych książek naprawdę nie oddałam- całkiem mi to z głowy wyleciało! Od tamtej pory już dwa razy się przeprowadzałam, książek nie mogę znalezc :/ Karty w tamtej bibliotece nie miałam założonej- dane spisali mi z legitymacji szkolnej, nie miałam dowodu przy sobie, spisali ze starym adresem.Pierwsze pismo i ostatnie dostałam prawie rok po tym jak doszło do mojej skrzynki- nowy właściciel mieszkania sobie o nim przypomniał! :/ Jak myślicie- znajdą mnie tylko po nazwisku? To się będzie za mną ciągnąć? Nie wiem co robić. Na nowy adres żadne pismo mi nie przyszło jeszcze, a już 2 lata mieszkam.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(5 - 1)
83%
[21.06.10, 17:44]
Obowiązkiem czytelnika jest / jak w innych instytucjach np. banku / zgłosić zmianę danych osobowych, a przede wszystkim, miejsce zamieszkania. Należy czytać, co się podpisuje / między innymi, zapoznać się z treścią regulaminu biblioteki /. Człowiek ma coś takiego, że jeśli jest w opałach wygrzebałby dziurę w ziemi, aby otrzymać poszukiwaną lekturę po czym szybko zapomina o powinnościach, grzeczności jaką przedstawia w chwili poszukiwań w bibliotekach, a raczej o TEJ DRUGIEJ OSOBIE, która może być w PODOBNEJ sytuacji. To się nazywa EGOIZM, LEKCEWAŻENIE i niedbanie o własne pieniądze lub innych podatników.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(3 - 0)
100%
[21.06.10, 18:24]
Przecież napisała że nie miała założonej karty w bibliotece, a więc nie musi zgłaszać zmiany adresu. Co do dopadnięcia Ciebie przez jakąs firmę, to tylko gdyby nowy własciciel podał Twój nowy adres. Raczej wątpię, żeby ugrali coś na policji, za mała szkodliwość społeczna, żeby policja się tym przejęła, no chyba, że nic do roboty nie będą mieli. Danych osobowych nie można otrzymać ot tak, więc jeśli przez 2 lata nic nie dostałaś to możesz być pewna, że uciekłas od obowiązku płacenia ;)
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(2 - 0)
100%
[21.06.10, 22:15]
wracając do tematu. Zwrócenie książki swoją drogą a zapłata kary swoją. Musisz zapłacic, nie uciekniesz od tego. niestety
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(3 - 0)
100%
[21.06.10, 22:40]
nie czytajcie książek!
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(0 - 0)
0%
[22.06.10, 07:45]
Najrozsądniej byłoby iść do biblioteki oddać zaległą książkę bądz książki, jeżeli było ich więcej, i dogadać się w sprawie spłaty kary jaka została nałożona na ciebie, za nie wywiązanie się z umowy i nie dotrzymanie terminu zwrotu.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(6 - 2)
75%
[22.06.10, 07:47]
Tak na przyszłość oddawajcie książki w terminie a jeżeli nie potraficie wywiązywać się z umowy to po prostu nie korzystajcie z wypożyczalni i już!!!
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(5 - 3)
63%
[22.06.10, 10:45]
Zgodnie z prawem biblioteki mogą windykować zwrot nieoddanych książek (po polsku: UKRADZIONYCH) przez 10 lat od daty wypożyczenia.
Mol Mol
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(5 - 1)
83%
[22.06.10, 11:00]
Prawo mówi o przedawnieniu po czterech latach i basta,jeśli chodzi o kary naliczane przez firmy windykacyjne nawet jeśli spłata jest konieczna to można je negocjować.W tym wypadku dług jest przedawniony i nie ma co dać się wkręcić firmie windykacyjnej trzeba tylko umiejętnie prowadzić negocjacje. Pracuję w firmie windykacyjnej i znam te zasady,warto zasięgnąć rady u kogoś z doświadczeniem w tej branży przed przystąpieniem do negocjacji z windykacją.
gość-windykator gość-windykator
cytuj link zgłoś
Dodaj odpowiedź
 > Zaloguj się
Dodaj słowa kluczowe i zdjęcia
Odpowiedzi udzielają internauci, nie są one wypowiedziami ekspertów serwisu PrawoSOS.pl.