Prawo, podatki i urzędy.

Krew, pot i słone łzy.

Liczba pytań: 46533

Liczba odpowiedzi: 236608

(86 odpowiedzi)
gość Pytanie zadaje: gość [19.06.12, 13:08]

Alimenty- czy się należą??

Sprawa jest taka, że mój mąż ma 24 lata studiuje zaocznie, został mu jeszcze rok do skończenia studiów. Od pół roku nie może znaleźć pracy, 2 razy został oszukany, teraz łapie się każdej pracy dorywczej zarabia po 200, 600 złotych są to jakieś niewielkie kwoty, nie jest formalnie nigdzie zatrudniony. Ja studiuje dziennie. Żyjemy z mojego kredytu studenckiego (600 zł), jego oszczędności zarobionych w czasie wakacji plus to co dają nam moi rodzice (500 zł miesięcznie bo na więcej ich nie stać). Ledwo wiążemy koniec z końcem. Opłacenie jego studiów, wynajem kawalerki itd. Jego rodzice w ogóle sie nim nie interesują, nie pomagają finansowo w żaden sposób. A są ludźmi zamożnymi ich dochody wahają się w granicach 20 nawet do 40 tysięcy miesięcznie a majątek szacowany jest na 3 miliony złotych. Kiedy mój M prosił o jakąś pomoc finansową choćby pomoc w opłceniu mieszkania czy kupno samochodu słyszał odpowiedź "Jak sobie zarobisz to kupisz". A dodam , że posiadają oni gospodarswo rolne na którym mój mąz pracował od dziecka, wstając praktycznie codziennie o 5 rano i nie dostał za to nawet złotówki! Czy warto wytoczyć przeciwko nim powództwo, czy coś nam sie należy chyba mają jakiś obowiazek alimentacyjny??

Najlepsza odpowiedź
↑ ↓
(2 - 0)
100%
[23.06.12, 20:14]
gość
gość
Niby studentka a taka nierozgarnięta. Co innego rozliczanie PIT a co innego małżeństwo. Pani w dziekanacie również nierozgarnięta lub niedouczona a może studentka nie zrozumiała co owa pani do niej mówiła. .Jest pełnoletni, ożenił się ma żonę i chce alimentów od rodziców. Żałosna istoto, aż wierzyć się nie chce ,ze toto studiuje. Twój mąż założył swoją własną rodzinę, jak go nie stać na studia niech podejmie pracę a uczy się zaocznie. Rodzice zrobili swoje. Wychowali człowieka z postawą rozczeniową. Co innego żal a co innego prawo. Alimenty mu się już nie należą. Gdyby się nie ożenił a ty byłabyś konkubentką zg z prawem do lat 25 ciu mógłby się domagać alimentów gdyby studiował, a jeżeli skończył studia to tym bardziej powinien szukać pracy za granicą jak tutaj ma problemy. Alimenty należą się tylko do lat 25 dopóki studiuje. Rodzice nie są rozwiedzeni. A twój mąż nie jest już ich dzieckiem wg prawa ma swoją własną rodzinę. Tylko ma prawo do dziedziczenia po ich śmierci. I słusznie,ze rodzice nie poczuwają się do żadnego obowiązku ,bo go nie mają, mogą to robić tylko z własnej woli. A ty wstydż się kobieto ze swojej postawy. Nie muszą twojemu mężowi pomagać na starcie, niech uczy się samodzielności im też zapewne nikt nie pomagał. Jak chce pomocy to niech utrzymuje z nimi dobre stosunki jak ktoś pow, napisał. Wtedy pomogą ale z dobroci serca. Bo jak kupili młodszemu samochód to tacy nie są żli. Ale w rodzinach tak bywa,że temu kto sobie radzi sam nie pomaga się bo sobie poradzi, pomaga się tym co sobie sami nie radzą i wymagają pomocy. Było się nie pobierać, żyć w konkubinacie skończyć studia i dopiero założyć rodzinę. Nie trzeba mieć znajomości aby pracować za granicą. Można zbierać truskawki w Hiszpanii, we wrześniu winogrona we Francji i sobie dorobić, wiosną szparagi w Niemczech. Jesteście już samodzielni i dorośli, a mąż skończył studia.
Mój mąż studiów nie skończył bo studiuje dallej na studiach magisterskich i to na zaocznych. A przed ślubem sytuacja była taka sama , syn na studiach oni pływają w forsie a synowi nie chcieli pomóc. Dla mnie to żadni rodzice- niesprawiedliwi i bez współczucia.
To do kur.y nedzy dlaczego nie pracuje jak studiuje zaocznie? Niech idzie do rozkladania towaru w hipermarkecie, do call center, do kebaba - no tak - rodzice powinni wam dac - jedni 1000 i drudzy 1000 a jak bedziecie miec dziecko to i 5 razy tyle "bo powinni". Ja mam 25 lat, 4 letniego syna i odkad skonczylam 20 lat pracuje i studiuje wychowujac dziecko. Rodzice mojego bylego meza zarabiaja okolo 25 tys / mies, on sam ok 8 tys. Alimentow mam kilkaset zl i nie wolam na mieszkanie bo nie jetsem inwalida.
gość gość
cytuj link zgłoś

Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Odpowiedzi
↑ ↓
(23 - 25)
48%
[19.06.12, 13:23]
jestescie dorosli !!! sami sobie radzcie !!! Wstyd dorosly chlop a prosi o pomoc rodzicow---- kazdy jest kowalem wlasnego losu!!!
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(7 - 8)
47%
[19.06.12, 13:31]
W pełnej rodzinie nie należą się alimenty. Nie stać go na studia niech podejmie pracę i studiuje zaocznie. Alimenty należą się w niedostatku a on ma pełną rodzinę i dostatnią niech utrzymuje z rodzicami poprawne stosunki to mu pomogą. Nie ma obowiązku studiowania. Praca go ratuje za granicą, odłoży pieniądze i skończy ten rok. Będzie wszystko sobie zawdzięczał. Podziwiam rodziców. Nie warto pomagać dzieciom bo nie będą wdzięczne. Postawa rozczeniowa jest też zła. Zarobi to doceni wartość pieniądza. A jak go nie stać na rodzinę to niech nie zakłada czy coś nam sie należy chyba mają jakiś obowiazek alimentacyjny?.........nic wam się nie należy, jesteście dorośli niby z jakiej racji. Co innego gdyby to była rodzina rozbita ale nie jest. I nie nam, tylko jemu. Ty jesteś konkubentką jak sądzę.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(10 - 4)
71%
[19.06.12, 13:51]
cdn. że mój mąż ma 24 ..................jest odpowiedzialny za swoja rodzinę jaką założył i nic mu się nie należy. Żadne alimenty /przeoczyłam/ Jest dorosły , a jak jesteś żoną to gdybyś wykazała trochę dobrej woli ,sprytu, pokierowała nim jak należy to by ptasiego mleka wam nie brakowało .Jak rodzina jest dobrze sytuowana męża. Dobre stosunki wszystko by załatwiły. A tym bardziej gdyby urodziło się dziecko. Ustaw go pozytywnie do rodziców. Pokieruj, napraw kontakty. Kilka wizyt załagodzi dawne utarczki. W tobie leży nadzieja. Rodzice mogą pomagać z własnej woli ale nie muszą / Syn jest dorosły i ma własną rodzinę. Za którą jest odpowiedzialny. Dziwi minie ta twoja postawa rozczeniowa. Nic nie muszą, ty tez możesz podjąć pracę ale wtedy stracisz kredyt. I tak nie ma żadnej pracy na rynku. Tylko jest jedno wyjście,,,podlizać się,, teściom
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(13 - 8)
62%
[19.06.12, 16:00]
Ale ludzie pitolą bez sensu. Zgodnie z prawem należą mu się, nie ma dochodów nie ze swojej winy, studiuje. I nie ma znaczenia że rodzice są nadal małżeństwem a on jest żonaty. Niech spróbuje dogadać się z rodzicami a jak to nic nie da niech próbuje w sądzie- może coś się uda wywalczyć. Dużo zależy co rodzice powiedzą w sądzie i jak sytuację oceni sąd. Próbowanie nic nie kosztuje, a może uda się.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(10 - 6)
63%
[19.06.12, 19:17]
Alimenty mogą się należeć w przypadku niedostatku i niemożności utrzymania się samemu. Problem pojawia się przez to, że uprawniony do alimentów ożenił się. Jakkolwiek dziwnie to brzmi w naszym patriarchalnym społeczeństwie, ale alimentowany z momentem ślubu przechodzi na utrzymanie małżonki. Jeżeli małżonka nie jest w stanie go utrzymać, to można zwrócić się do rodziców zgodnie z KRiO. Art. 27 KRiO: Oboje małżonkowie obowiązani są, każdy według swych sił oraz swych możliwości zarobkowych i majątkowych, przyczyniać się do zaspokajania potrzeb rodziny, którą przez swój związek założyli. Zadośćuczynienie temu obowiązkowi może polegać także, w całości lub w części, na osobistych staraniach o wychowanie dzieci i na pracy we wspólnym gospodarstwie domowym. Jak wysokie alimenty zostaną zasądzone - trudno mówić. Sąd może uznać, że Twój mąż w tej sytuacji powinien być w stanie sam się utrzymać lub utrzymać ze wspólnego budżetu. Poza tym kupno samochodu w sytuacji Twojego męża to fanaberia. Utrzymanie auta kosztuje, paliwo jest coraz droższe. Za chwilę pojawią się kolejne wymagania dotyczące pomocy w spłaceniu ubezpieczenia itd. Niech Twój mąż stara się szybko znaleźć pracę, bo jeśli alimenty zostaną mu przyznane, to będzie je pobierać krótko (ma już 24 lata i zapewne kończy szkołę, a celowe przedłużanie pójścia "na swoje" nie jest dla sądu powodem dla przedłużenia obowiązku alimentacyjnego. Zwłaszcza, że alimentowany czuł się na tyle samodzielny i odpowiedzialny, że zdecydował się założyć własną rodzinę. Sąd może w jego sytuacji przychylić się do ewentualnego wniosku teściów o zniesienie obowiązku alimentacyjnego.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(18 - 1)
95%
[19.06.12, 19:55]
Ciekawe co ci teściowie sadzą na tym polu, że ich miesięczny dochód to 30-40 tys.
aga aga
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(9 - 2)
82%
[19.06.12, 21:22]
gość
Ale ludzie pitolą bez sensu. Zgodnie z prawem należą mu się, nie ma dochodów nie ze swojej winy, studiuje. I nie ma znaczenia że rodzice są nadal małżeństwem a on jest żonaty. Niech spróbuje dogadać się z rodzicami a jak to nic nie da niech próbuje w sądzie- może coś się uda wywalczyć. Dużo zależy co rodzice powiedzą w sądzie i jak sytuację oceni sąd. Próbowanie nic nie kosztuje, a może uda się.
ale głupia jesteś, jest dorosły i ma własną rodzinę po co się żenił.Do roboty niech jedzie za granicę.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(11 - 2)
85%
[19.06.12, 21:23]
Alimenty się nie należą.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(5 - 3)
63%
[20.06.12, 09:50]
gość
Alimenty się nie należą.
Należą, należą. Poczytaj KriO. Nigdzie nie jest napisane,że po ślubie się nie należą, ale sąd może mieć wątpliwości co do zasadności ich przyznania gdyby np. małżonek / małżonka był majętny i mógł utrzymać potencjalnego alimentowanego. Tym bardziej, gdyby dorosłe dziecko nie pracowało przez długi czas - byłaby to przesłanka do uznania, że dziecko pracy podjąć po prostu nie chce, a nie że nie może jej znaleźć. W przypadku męża autorki pytania alimenty jak najbardziej mogą być uzasadnione. Ale jest to sytuacja nieco inna. Nie spodziewałabym się kokosów (mimo, że KriO mówi o tym, że dziecko ma prawo żyć na podobnej stopie życiowej do rodziców). Dziecko założyło własną rodzinę, więc powinno o tą rodzinę dbać już samo, przynajmniej częściowo, zwłaszcza że studiuje zaocznie. Zależy też, w jakim miejscu mieszka mąż, czy praca jest (niekoniecznie zgodna z oczekiwaniami, na przebieranie w pracach będzie czas po otrzymaniu dyplomu), czy jest wysokie bezrobocie. Jeśli to duże miasto i pracy w bród sąd może przyznać alimenty, ale gdyby po ukończeniu studiów rodzice wnieśli o zniesienie obowiązku alimentacyjnego może się do tego przychylić. Ale to tylko gdybanie, sędzią nie jestem. KriO mówi jedynie, że ślub nie jest przeszkodą dla alimentacji od rodziców, ale w kolejności utrzymywania idzie najpierw współmałżonek, dopiero potem rodzice.
aquila aquila
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(8 - 3)
73%
[20.06.12, 12:05]
gość
Alimenty mogą się należeć w przypadku niedostatku i niemożności utrzymania się samemu. Problem pojawia się przez to, że uprawniony do alimentów ożenił się. Jakkolwiek dziwnie to brzmi w naszym patriarchalnym społeczeństwie, ale alimentowany z momentem ślubu przechodzi na utrzymanie małżonki. Jeżeli małżonka nie jest w stanie go utrzymać, to można zwrócić się do rodziców zgodnie z KRiO. Art. 27 KRiO: Oboje małżonkowie obowiązani są, każdy według swych sił oraz swych możliwości zarobkowych i majątkowych, przyczyniać się do zaspokajania potrzeb rodziny, którą przez swój związek założyli. Zadośćuczynienie temu obowiązkowi może polegać także, w całości lub w części, na osobistych staraniach o wychowanie dzieci i na pracy we wspólnym gospodarstwie domowym. Jak wysokie alimenty zostaną zasądzone - trudno mówić. Sąd może uznać, że Twój mąż w tej sytuacji powinien być w stanie sam się utrzymać lub utrzymać ze wspólnego budżetu. Poza tym kupno samochodu w sytuacji Twojego męża to fanaberia. Utrzymanie auta kosztuje, paliwo jest coraz droższe. Za chwilę pojawią się kolejne wymagania dotyczące pomocy w spłaceniu ubezpieczenia itd. Niech Twój mąż stara się szybko znaleźć pracę, bo jeśli alimenty zostaną mu przyznane, to będzie je pobierać krótko (ma już 24 lata i zapewne kończy szkołę, a celowe przedłużanie pójścia "na swoje" nie jest dla sądu powodem dla przedłużenia obowiązku alimentacyjnego. Zwłaszcza, że alimentowany czuł się na tyle samodzielny i odpowiedzialny, że zdecydował się założyć własną rodzinę. Sąd może w jego sytuacji przychylić się do ewentualnego wniosku teściów o zniesienie obowiązku alimentacyjnego.
Autorka- złożyliśmy na uczelni wniosek o stypendium socjalne (korzysta z nieg wielu moich znajomych). Dostaliśmy odpowiedź, że mimo tego że jesteśmy po ślubie każde z nas rozliczane jest nadal ze swoimi rodzicami i nie dostajemy socjalnego, chociaż nam się należy BO NASI RODZICE MAJĄ ZA WYSOKIE DOCHODY- tak właśnie brzmiała odpowiedź. Z tego co mi wiadomo dzieci powinny żyć na stopie życiowej takiej jak rodzice, więc jak to jest? Rodzice mają pieniędzy w bród a syn martwi się żeby było na chleb.. A to , że wzieliśmy ślub to nasza sprawa ale dopóki studiujemy rodzice mają obowiązek nas utrzymywać (nawet tak powiedziała mi Pani w dziekanacie). W moim przypadku o pracy nie ma mowy studiuje dziennie medycynę na zajęcia wychodzę z samego rana a wracam późnym wieczorem, a całe weekendy zakuwam. Pozatym łatwo powiedzieć jedźcie za granicę- jakby była praca to by się pojechało, ale wszyscy jezdża po znajomości my niestety nie mamy żadnych a nikt nie będzie ryzykował, żeby jechać w ciemno. A mój mąż celowo poszedł na zaoczne ale z pracą jest bardzo cięźko narazie w gre wchodzą tylko prace dorywcze nie ma żadnego stałego zatrudnienia, mimo że ma już tytuł inżyniera. Jego rodzice nie poczuwają się do zadnego obowiązku, żeby pomóc synowi chociaż na starcie. A co do samochodu.. dla jego młodszego brata znalazły się pieniądze na nowy samochód. Więc jak widać, jest usprawiedliwione to że ma do nich żal..
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(12 - 3)
80%
[20.06.12, 13:03]
Niby studentka a taka nierozgarnięta. Co innego rozliczanie PIT a co innego małżeństwo. Pani w dziekanacie również nierozgarnięta lub niedouczona a może studentka nie zrozumiała co owa pani do niej mówiła. .Jest pełnoletni, ożenił się ma żonę i chce alimentów od rodziców. Żałosna istoto, aż wierzyć się nie chce ,ze toto studiuje. Twój mąż założył swoją własną rodzinę, jak go nie stać na studia niech podejmie pracę a uczy się zaocznie. Rodzice zrobili swoje. Wychowali człowieka z postawą rozczeniową. Co innego żal a co innego prawo. Alimenty mu się już nie należą. Gdyby się nie ożenił a ty byłabyś konkubentką zg z prawem do lat 25 ciu mógłby się domagać alimentów gdyby studiował, a jeżeli skończył studia to tym bardziej powinien szukać pracy za granicą jak tutaj ma problemy. Alimenty należą się tylko do lat 25 dopóki studiuje. Rodzice nie są rozwiedzeni. A twój mąż nie jest już ich dzieckiem wg prawa ma swoją własną rodzinę. Tylko ma prawo do dziedziczenia po ich śmierci. I słusznie,ze rodzice nie poczuwają się do żadnego obowiązku ,bo go nie mają, mogą to robić tylko z własnej woli. A ty wstydż się kobieto ze swojej postawy. Nie muszą twojemu mężowi pomagać na starcie, niech uczy się samodzielności im też zapewne nikt nie pomagał. Jak chce pomocy to niech utrzymuje z nimi dobre stosunki jak ktoś pow, napisał. Wtedy pomogą ale z dobroci serca. Bo jak kupili młodszemu samochód to tacy nie są żli. Ale w rodzinach tak bywa,że temu kto sobie radzi sam nie pomaga się bo sobie poradzi, pomaga się tym co sobie sami nie radzą i wymagają pomocy. Było się nie pobierać, żyć w konkubinacie skończyć studia i dopiero założyć rodzinę. Nie trzeba mieć znajomości aby pracować za granicą. Można zbierać truskawki w Hiszpanii, we wrześniu winogrona we Francji i sobie dorobić, wiosną szparagi w Niemczech. Jesteście już samodzielni i dorośli, a mąż skończył studia.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(49 - 25)
66%
[20.06.12, 13:04]
gość
jestescie dorosli !!! sami sobie radzcie !!! Wstyd dorosly chlop a prosi o pomoc rodzicow---- kazdy jest kowalem wlasnego losu!!!
ktoś widać zły zminusował odpowiedz. Stare konie a chcą pomocy rodziców. Jak się żenić chciał to nie pytał rodziców. Było się nie żenić.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(6 - 1)
86%
[20.06.12, 15:51]
Ożenek to nie jest tak do końca " wasza sprawa". Rozumiem, że dla niektórych to tylko papierek z podpisami i ma ewentualnie wartość sentymentalną, ale za nim idą również inne konsekwencje prawne. Jak pisałam już - jeśli ktoś zakłąda rodzinę i ma w niej wspólność majątkową, to pierwszym do zwrócenia się o alimentację jest już współmałżonek, a nie rodzice. Jeżeli współmałżonek nie jest w stanie tego zrobić (a tu jest taka sytuacja), to dopiero wtedy można zwrócić się do rodziców. Ale kwota alimentów to jest kwestia interpretacji sędziego - on naprawdę w sytuacji Twojego męża nie musi przyznać takich alimentów, jakie przyznałby osobie niezamężnej. Mąż powinien to zrozumieć, a nie porównywać siebie do rodzeństwa - pieniędzmi rodziców rozporządzają tylko oni, nie mają obowiązku kupna aut wszystkim dzieciom, zwłaszcza dziecku które ma już swoją rodzinę. Nie zastanowiliście się nad wszystkimi konsekwencjami małżeństwa. Rodzice do złożenia przez syna wniosku o alimenty nie muszą dawać mu ani grosza - bo zgodnie z prawem powinien utrzymać go współmałżonek. Podstawa prawna: - art. 133 §1 i 2 KriO, ALE po zawarciu małżeństwa: - art. 27 KRiO "Oboje małżonkowie obowiązani są, każdy według swych sił oraz swych możliwości zarobkowych i majątkowych, przyczyniać się do zaspokajania potrzeb rodziny, którą przez swój związek założyli. Zadośćuczynienie temu obowiązkowi może polegać także, w całości lub w części, na osobistych staraniach o wychowanie dzieci i na pracy we wspólnym gospodarstwie domowym”. I przez ten właśnie przepis rodzice są póki co zwolnieni z alimentacji. Dopiero gdy wyegzekwowanie tego prawa jest niemożliwe (czyli tak jak u Was) mąż może zwrócić się o pieniądze do rodziców. Co innego, gdyby mieli wyrok sądu o alimentacji, wtedy nie mogliby sami przestać płacić. Ale mogliby spokojnie o to wnosić i nawet wygrać sprawę. To nie jest wina rodziców, że nie wiecie z czym "się je" zawarcie małżeństwa. Nie macie aktualnie żadnych podstaw do żądania pieniędzy. Zatem proponowałabym najpierw złożyć wniosek do sądu. Zanim sprawa się odbędzie może minąć trochę czasu, co nieuchronnie przybliża Twojego męża do zakończenia studiów i zniesienia obowiązku alimentacji. Rozważcie też inne konsekwencje - w końcu pozywacie rodzinę, dodatkowo skoro rodzice mają pieniądze, z pewnością zatrudnią prawnika. Możecie skończyć bez pieniędzy i bez jakiegokolwiek kontaktu i wsparcia z ich strony do końca życia.
aquila aquila
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(6 - 2)
75%
[21.06.12, 12:08]
gość
Niby studentka a taka nierozgarnięta. Co innego rozliczanie PIT a co innego małżeństwo. Pani w dziekanacie również nierozgarnięta lub niedouczona a może studentka nie zrozumiała co owa pani do niej mówiła. .Jest pełnoletni, ożenił się ma żonę i chce alimentów od rodziców. Żałosna istoto, aż wierzyć się nie chce ,ze toto studiuje. Twój mąż założył swoją własną rodzinę, jak go nie stać na studia niech podejmie pracę a uczy się zaocznie. Rodzice zrobili swoje. Wychowali człowieka z postawą rozczeniową. Co innego żal a co innego prawo. Alimenty mu się już nie należą. Gdyby się nie ożenił a ty byłabyś konkubentką zg z prawem do lat 25 ciu mógłby się domagać alimentów gdyby studiował, a jeżeli skończył studia to tym bardziej powinien szukać pracy za granicą jak tutaj ma problemy. Alimenty należą się tylko do lat 25 dopóki studiuje. Rodzice nie są rozwiedzeni. A twój mąż nie jest już ich dzieckiem wg prawa ma swoją własną rodzinę. Tylko ma prawo do dziedziczenia po ich śmierci. I słusznie,ze rodzice nie poczuwają się do żadnego obowiązku ,bo go nie mają, mogą to robić tylko z własnej woli. A ty wstydż się kobieto ze swojej postawy. Nie muszą twojemu mężowi pomagać na starcie, niech uczy się samodzielności im też zapewne nikt nie pomagał. Jak chce pomocy to niech utrzymuje z nimi dobre stosunki jak ktoś pow, napisał. Wtedy pomogą ale z dobroci serca. Bo jak kupili młodszemu samochód to tacy nie są żli. Ale w rodzinach tak bywa,że temu kto sobie radzi sam nie pomaga się bo sobie poradzi, pomaga się tym co sobie sami nie radzą i wymagają pomocy. Było się nie pobierać, żyć w konkubinacie skończyć studia i dopiero założyć rodzinę. Nie trzeba mieć znajomości aby pracować za granicą. Można zbierać truskawki w Hiszpanii, we wrześniu winogrona we Francji i sobie dorobić, wiosną szparagi w Niemczech. Jesteście już samodzielni i dorośli, a mąż skończył studia.
Mój mąż studiów nie skończył bo studiuje dallej na studiach magisterskich i to na zaocznych. A przed ślubem sytuacja była taka sama , syn na studiach oni pływają w forsie a synowi nie chcieli pomóc. Dla mnie to żadni rodzice- niesprawiedliwi i bez współczucia.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(4 - 0)
100%
[21.06.12, 12:28]
Mąż się ożenił i obowiązek alimentacji rodziców już nie obowiązuje. Na ciebie spada obowiązek pomocy mężowi. Mąż może pracować i magisterkę robić zaocznie jak ma licencjat inż. to ma dyplom i może z powodzeniem szukać pracy. Zaocznie to znaczy,ze ma dużo czasu. A ty musisz mu pomagać. Jesteście nową rodziną. Rodzice mają was z głowy. A czy powinni pomagać to wyłącznie zależy od ich serca. Jedne jest pewne nie muszą. Ty jako osoba dorosła powinnaś wiedzieć ,że tylko dobre stosunki z rodzicami mogą coś zmienić. Tobie nie jest potrzebna porada prawna ale jakiegoś terapeuty.,, oni pływają w forsie,, to ich forsa ui mogą sobie w niej pływać. Pisałam ci wcześniej napraw stosunki z rodzicami a na pewno wam pomogą. Ale nic na siłę, ta pomoc musi wyjść od nich. Skąd wiesz że mają forsę, większość żyje z kredytów w naszej rzeczywistości. A mąż nie może wziąć kredytu już studenckiego, spłaci jak podejmie pracę. Lub praca za granicą, odkujecie się.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(7 - 1)
88%
[21.06.12, 13:09]
Myślę, że to ty jesteś powodem złych relacji twojego męża z jego rodzicami. Twoja postawa sugeruje, że patrzysz tylko na ich pieniądze co pewnie i oni od razu wyczuli. Boli cię, że mają kasę a ty i twój mąż nie. Ktoś wyżej dobrze napisał, żeby najpierw poprawić kontakty z teściami a potem oczekiwać od nich pomocy. Może oni też nie czują się dobrze w roli bankomatu. Boli cię również to, że ich młodszy syn dostał samochód, przecież ty także masz rodziców. Nie możesz się zwrócić o pomoc do nich?
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(3 - 4)
43%
[21.06.12, 15:40]
\
gość
Myślę, że to ty jesteś powodem złych relacji twojego męża z jego rodzicami. Twoja postawa sugeruje, że patrzysz tylko na ich pieniądze co pewnie i oni od razu wyczuli. Boli cię, że mają kasę a ty i twój mąż nie. Ktoś wyżej dobrze napisał, żeby najpierw poprawić kontakty z teściami a potem oczekiwać od nich pomocy. Może oni też nie czują się dobrze w roli bankomatu. Boli cię również to, że ich młodszy syn dostał samochód, przecież ty także masz rodziców. Nie możesz się zwrócić o pomoc do nich?
Po pierwsze robicie z mojego męża nieroba, który nic nie robi, nie szuka pracy i chce na siłę wyciągnąć kasę od rodziców. Tymczasem to on od czasów podstawówki wstawał codziennie o 5 rano do pracy na gospodarca i tak do 22 roku życia i nie dostał za to nawet grosza! Rodzice nie dawali mu na nic nawet jak mieszkał z nimi a że był jeszcze na dziennych studiach przysługiwał mui kredyt studencki więc go wziął, żeby mieć pieniądze na takie podstawowe rzeczy jak jakieś ciuchy, czy wyjście gdzieś z kolegami. Teraz spłaca ten kredyt, a już mu nie przysługuje bo jest teraz studentem zaocznym a nie dziennym! Zawsze był traktowany jak piąte koło u wozu, jego rodzeństwo ma pieniądze na wszystko, chociaż to on jako jedyny z ich rodziny kończy studia. Jak go tylko poznałam już żalił mi się na sytuację panującą w tym domu. A moi rodzice pomagali mi jak tylko mogą, nie zarabiają zbyt wiele bo pracują w budżetówce ale dają mi co miesiąc pieniądze na opłacenie mieszkania, samochód też mi kupili (na kredyt który teraz spłacają), opłacają mi kursy językowe, zresztą dla mojego męża też. Zawsze mogę liczyć na ich pomoc, dla nich liczy się tylko to żebym skupiła się teraz na nauce i z oceną bardzo dobrą skończyła studia. Bo w przeciwieństwie do tamtych są kochającymi i dobrymi i WYKSZTAŁCONYMI rodzicami, którzy pomagają swoim dzieciom bo rozumieją, że na starcie jest ciężko. Widać ktoś wychował się w patologii, gdzie już od 18 roku życia gonili do roboty i teraz pisze zawistne komentarze. A przecież pisze, że mąż pracuje ale niestety jego dochody to max 1000 zł miesięcznie a sam wynajem kawalerki kosztuje nas 1200 zł.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(2 - 1)
67%
[21.06.12, 15:43]
gość
\
gość
Myślę, że to ty jesteś powodem złych relacji twojego męża z jego rodzicami. Twoja postawa sugeruje, że patrzysz tylko na ich pieniądze co pewnie i oni od razu wyczuli. Boli cię, że mają kasę a ty i twój mąż nie. Ktoś wyżej dobrze napisał, żeby najpierw poprawić kontakty z teściami a potem oczekiwać od nich pomocy. Może oni też nie czują się dobrze w roli bankomatu. Boli cię również to, że ich młodszy syn dostał samochód, przecież ty także masz rodziców. Nie możesz się zwrócić o pomoc do nich?
Po pierwsze robicie z mojego męża nieroba, który nic nie robi, nie szuka pracy i chce na siłę wyciągnąć kasę od rodziców. Tymczasem to on od czasów podstawówki wstawał codziennie o 5 rano do pracy na gospodarca i tak do 22 roku życia i nie dostał za to nawet grosza! Rodzice nie dawali mu na nic nawet jak mieszkał z nimi a że był jeszcze na dziennych studiach przysługiwał mui kredyt studencki więc go wziął, żeby mieć pieniądze na takie podstawowe rzeczy jak jakieś ciuchy, czy wyjście gdzieś z kolegami. Teraz spłaca ten kredyt, a już mu nie przysługuje bo jest teraz studentem zaocznym a nie dziennym! Zawsze był traktowany jak piąte koło u wozu, jego rodzeństwo ma pieniądze na wszystko, chociaż to on jako jedyny z ich rodziny kończy studia. Jak go tylko poznałam już żalił mi się na sytuację panującą w tym domu. A moi rodzice pomagali mi jak tylko mogą, nie zarabiają zbyt wiele bo pracują w budżetówce ale dają mi co miesiąc pieniądze na opłacenie mieszkania, samochód też mi kupili (na kredyt który teraz spłacają), opłacają mi kursy językowe, zresztą dla mojego męża też. Zawsze mogę liczyć na ich pomoc, dla nich liczy się tylko to żebym skupiła się teraz na nauce i z oceną bardzo dobrą skończyła studia. Bo w przeciwieństwie do tamtych są kochającymi i dobrymi i WYKSZTAŁCONYMI rodzicami, którzy pomagają swoim dzieciom bo rozumieją, że na starcie jest ciężko. Widać ktoś wychował się w patologii, gdzie już od 18 roku życia gonili do roboty i teraz pisze zawistne komentarze. A przecież pisze, że mąż pracuje ale niestety jego dochody to max 1000 zł miesięcznie a sam wynajem kawalerki kosztuje nas 1200 zł.
Pozatym tamci też niech poczują się do jakiegoś obowiązku przecież to jest ich SYN!
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(4 - 0)
100%
[21.06.12, 16:12]
No to nie macie powodów do narzekania. Dwoje dorosłych ludzi, bezdzietnych, oboje pracujecie i nie możecie się sami utrzymać? Ja na studiach dorabiałam jako barmanka a jak chciałam nazbierać na samochód, myłam okna u ludzi. Skończyłam studia, nie mam kredytów i nie pomagali mi rodzice. Mieszkałam z koleżanką w wynajmowanym mieszkaniu, obie studiowaliśmy dziennie i same opłacałyśmy wszystkie rachunki. Patologią jest wychować niezaradne życiowo dziecko mimo znakomitego wykształcenia.
gość gość
cytuj link zgłoś
↑ ↓
(2 - 0)
100%
[21.06.12, 16:20]
"Widać ktoś wychował się w patologii, gdzie już od 18 roku życia gonili do roboty" - od 18? Moja matka wychowała się na wsi, tam o wiele młodsze dzieci pomagały przy gospodarstwie. Rodzice widocznie mają jakiś powód dla takiego traktowania jednego z synów. Jednak żale nic nie pomogą, rodzice dysponują SWOIMI pieniędzmi tak, jak SAMI zechcą. Jeżeli mężowi było źle już przed małżeństwem, to trzeba było wtedy wnosić o alimentację, bo faktycznie rodzice byli obowiązani do tego, by każde dziecko żyło na podobnej stopie życiowej. Teraz, jak już pisałam i ja, i inni, nie mają takiego obowiązku, sami ich z niego zwolniliście przez zawarcie małżeństwa. Złożyliście już pozew o alimenty? Zamiast wywnętrzać się i pisać niepotrzebne, przeładowane emocjami posty, które w dodatku do tematu NIC nie wnoszą, skorzystalibyście w końcu z udzielonych rad. Sąd nie musi, ale MOŻE uznać, że alimentacja faktycznie się należy. Tylko rozważcie, czy opłaca się Wam takie ryzyko.
aquila aquila
cytuj link zgłoś
Dodaj odpowiedź
 > Zaloguj się
Dodaj słowa kluczowe i zdjęcia
Odpowiedzi udzielają internauci, nie są one wypowiedziami ekspertów serwisu PrawoSOS.pl.